Miałem sześć miesięcy.Matka czuwała wśród traw.Jednak na ulicy był jakiś zamęt.Mama wyszła zobaczyć co się dzieje.
-Chodziło panu o tego psa?
-Tak.Błąkała się tutaj z jakimś szczeniakiem...
-No cóż.Choć...suniu....
Mama ani drgnęła.Wszyscy powoli do niej podchodzili.Złapali ją.Mama warczała i skomlała ale ludzi było zbyt dużo.Nie dała im rady.Zabrali ją siłą do klatki.Potem jej już nie widziałem.Dokarmiała mnie pewna pani która kochała psy ale miała alergię na ich sierść.Tak się wychowałem.Teraz jako dorosły pies zamieszkuję pola i ulicę miasta Canidae hills.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz