sobota, 24 sierpnia 2013

Od Lucy i Maksa - Jak dotarliśmy

Urodziłam się w małej hodowli buldogów różnych ras.Właściciel chciał stworzyć mieszankę wszystkich buldogów i dążył do tego by moja mama jakoś polubiła nie znoszącego przez nią buldoga amerykańskiego.Jednak bez skutku mama była bez reszty zakochana w buldogu francuskim który należał do tego samego pana.Z tego związku narodziłam się ja.Jednak właścicielowi nie było potrzebne więcej buldogów francuskich więc oddał mnie do schroniska.Po paru dniach zostałam zaadoptowana przez innego pana.
-Myślę że powinnaś być z dala od Rogera.Jest dość agresywny ale myślę że powinniście się przynajmniej obwąchać.
Kiedy dojechaliśmy do domu od razu przywitał nas szczek jakiegoś psa.Zza drzwiwybiegł pies tej samej rasy co ja.Pan z zadziwieniem patrzył jak się przyjaźnie bawimy.Nie byliśmy rozdzieleni i spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu.Aż po 6 miesiącach....
-Co?!To nie możliwe!Na pewno się pan nie pomylił?Nie....w takim razie chyba będę musiał usunąć ciąże.
-Niestety....ciąża już za bardzo się rozwinęła za nie całe pół miesiąca suczka urodzi.Przeprowadzenie tagiego zabiegu może zaszkodzić życiu suczki.-mówił weterynarz
-Dobrze....zajmę się nią...urodzi zdrowe szczenięta....
-Szczenię.Pozwoliliśmy sobie zrobić USG.Suczką urodzi tylko jedno szczenię.
-Dobrze....więc...ja już się pożegnam.

Potem widziałam tylko wściekłą minę właściciela.Wrzucił mnie do samochodu.Instynktownie wiedziałam co mnie czeka....
No i jestem.Opuszczona...na ulicy.Zbliżał się dzień w którym miałam urodzić.Wyścieliłam w trawie specjalne gniazdo.Urodziłam szczeniaczka.Potem przenieśliśmy się bliżej miasta.Dzięki temu częściej nie byliśmy głodni.Byłam bezdomna podobnie jak Maks...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz